Posted by Marcin | Ogólne

Dziwnym trendem, który obserwuję u większości osób czy to na forach internetowych, w komentarzach dotyczących pożyczek, a nawet w ogłoszeniach drobnych na portalach typu gumtree czy olx, jest jęczenie i żebranie. Oczywiście nie chodzi mi tu o żebranie nazwijmy je „standardowe” i „klasyczne”, czyli np. na ulicy z założonym celem jakby na to nie patrzeć – zarobienia / wyłudzenia pieniędzy – czyli jednak powiększającymi majątek żebrzącego, tylko to co w tym najgorsze… żebranie o kolejne pożyczki na spłatę tych już posiadanych zadłużeń, które bardzo często połączone jest z jęczeniem o beznadziejności, braku perspektyw i ciężkiej sytuacji materialnej.

Finansowa głupota

Mimo, że sam nigdy nie wpadłem na idiotyczny pomysł łatania bieżącego długu kolejnym nowym i większym długiem, to muszę przyznać że był okres gdy po prostu starałem się unikać jakichkolwiek spłat. Ba, nie tylko spłat ale nawet samego myślenia o jakichkolwiek spłatach. To był okres mojego życia, który dzisiaj patrząc z perspektywy czasu mogę swobodnie określić mianem własnego finansowego skretynienia. Jest to chyba dość klasyczny i niestety często powtarzający się scenariusz wśród dużej części zadłużonych, gdy ilość zobowiązań zaczyna Cię w którymś momencie przerastać, starasz się udawać już, że długów nie ma i po prostu przestajesz je spłacać, nie odbierasz telefonów, listów poleconych itp.

Gdy znajdziesz się na takim etapie, dalsze Twoje działania można porównać do działań na poziomie umysłowym malutkiego dziecka, które w momencie gdy zakryje twarz rękoma, myśli że go nie widać. Niestety w przypadku długów, zakrycie twarzy rękoma, czyli nieodbieranie telefonów, unikanie rozmów z windykacją, komornikiem itp zupełnie nie działa nie wiedzieć czemu.

Gdy dzisiaj myślę o tym okresie, naprawdę mocno irytuję się na samego siebie, żeby nie napisać wprost że jestem mocno wkurwiony, a to z tego prostego względu, że po podliczeniu wszystkich zadłużeń, nawet w przypadku gdybym płacił na każdy dług po 50zł/mc zamiast wcześniej ustalonej raty, wyszło mi jasno i klarownie, że kilku pomniejszych długów, które spłacałem a które przestałem w którymś momencie spłacać z uwagi na wyżej opisane zjawisko – już bym nie miał. Oczywiście pełna spłata dotyczy długów niezbyt wielkich, bo opiewających na kwoty do 5.000 zł, jednak jakby na to nie patrzeć, wygodniej jest mieć to spłacone niż obecnie musieć je spłacać ponownie. Z tymi większymi zadłużeniami oczywiście również byłoby mi obecnie prościej, bo tak czy inaczej kwota do spłaty byłaby już o te kilka tysięcy niższa.

Gdy przestałem spłacać długi, sądziłem błędnie jak większość zadłużonych, że wezmę się w garść, zarobię więcej i zaoszczędzę tak, by już „niebawem” wpłacić całą kwotę i mieć to z głowy. Otóż niestety tak się nie da, bo póki spłacałem regularnie po trochę to jednak pieniądze się na to co miesiąc znajdowały, natomiast jak tylko zaprzestałem spłat i zacząłem „oszczędzać” całą kwotę na spłatę, okazało się że nie tylko nie oszczędziłem w żadnym miesiącu kompletnie nic, bo pojawiały się nowe wydatki, to pogrążyłem się jeszcze bardziej przez brak regularnych spłat i rosnące odsetki od już istniejących zadłużeń, zarówno od tych kilku niewielkich do 5.000zł/szt jak i tych dużo większych.

No i w tym miejscu należy zacząć powrót do tytułu i pierwszego akapitu. Otóż w momencie, gdy nie spłacałem długów i one sobie spokojnie rosły, by po czasie powrócić do mnie jak bumerang, jednak ze znacznie większą siłą (rosnące odsetki), nigdy nie przyszło mi do głowy, by zaciągnąć jakiekolwiek nowe oprocentowane zobowiązania tylko po to, by spłacić te istniejące. Nie przyszło mi również do głowy by każdemu dookoła, zatruwać życie swoim jęczeniem o złej sytuacji materialnej.

Brak myślenia

Takie zjawisko jest niestety powszechne, gdyż większość osób nadal nie rozumie bądź nie chce zrozumieć kompletnie nic, z tego co już w ich życiu się zdarzyło i nie wyciąga z tego żadnych wniosków. A raczej, żeby doprecyzować nie „zdarzyło się” w ich życiu, a konkretnie co sami w pełni świadomie zrobili. Wystarczy poczytać różnego rodzaju fora dla osób zadłużonych, by stwierdzić, że 95% osób zadłużonych to bezrefleksyjna banda kretynów. Jedyną ich aktualną misją w życiu, jest znalezienie kolejnego zadłużenia, które koniecznie chcą wziąć sobie na głowę. Nie dociera do nich absolutnie fakt, że ich niestabilna sytuacja materialna obecnie, jest wynikiem tylko i wyłącznie tego, że kilka miesięcy czy lat wcześniej zdecydowali, że mają nadmiar pieniędzy i chcą zasponsorować komuś odsetki – bankom, parabankom, prywatnym „inwestorom” itp.

Tak niestety trzeba na to patrzeć, bo dług na jakim atrakcyjnym oprocentowaniu by nie był, jeśli jest przeznaczony na bieżące wydatki, czyli pożyczone pieniądze zostają przejedzone, bądź służą spełnianiu zachcianek typu nowy telewizor, nowe ubrania itd, to wyraźna oznaka Twojego nadmiaru gotówki i chęć oddania komuś tego nadmiaru.

Niby mój dług, ale jakby nie mój

Do tego niestety dochodzi również pełen brak świadomości, że to są wyłącznie ich błędne działania. Niby większość takich osób jęczących opisuje w stylu „wiem, że mam długi i trzeba spłacić”, po czym dodaje jakiś wersik o prawdziwym sprawcy i winowajcy tego, że są zajechani długami w stylu „bo mąż tyran, bo faktura na wczoraj, bo brat mnie oszukał, bo dziewczyna mnie wykiwała…” itd. Długo można by wyliczać te absurdalne tłumaczenia, jednak ważne żeby uświadomić sobie przede wszystkim jedną ważną rzecz. Absolutnie nikt poza Tobą samym, nie jest winien Twoich długów. To nie mąż podpisał Twoją ręką umowę, to nie wystawca faktury nalegał na to, byś wziął kredyt itd. Wszystkie działania jakie zostały podjęte, były wykonane jedynie przez Ciebie. Dopóki tego nie zrozumiesz i się nie pogodzisz z faktem, że jest to Twoja i tylko Twoja głupota, za którą teraz musisz zapłacić nigdy nie uwolnisz się w pełni od długów, bo przy kolejnej okazji dasz się złapać w kolejną pułapkę kredytową.

To co równie istotne, to żebyś sobie uświadomił jedną ważną rzecz – przestań kurwa jęczeć i weź się za pracę!

Większość osób nie rozumie, że jęczenie o złej sytuacji materialnej, nie tylko nikogo nie interesuje ale dodatkowo jedynie mocno denerwuje. Jest tak dlatego, że z kimś kto potrafi jedynie jęczeć nie da się o niczym porozmawiać, bo każdy temat sprowadzi do tego, żeby ponarzekać jak bardzo mu ciężko i źle w życiu i oczywiście do tematu swoich długów. Twoje długi naprawdę nikogo nie interesują. Uwierz mi. Ludzie mają swoje problemy i naprawdę nie chcą słuchać o Twoich problemach, które w dodatku są mocno przesadzone, bo nadal szukasz gdzie by tu wyżebrać kolejne zadłużenie. Dla każdego myślącego człowieka, jest to prosty sygnał, że jesteś debilem, do którego nic nie dotarło. W dodatku jesteś męczącym debilem, więc ludzie stopniowo się od Ciebie odsuwają, bo mają Cię serdecznie dość.

Zapamiętaj na zawsze

Także jeśli interesuje Cię to, by zmienić swoje życie na lepsze, zacząć żyć i wychodzić z długów, musisz przyswoić sobie dwie istotne rzeczy, najlepiej naucz się ich na pamięć i powtarzaj jak mantrę:
1. Skończ jęczeć i zamęczać wszystkich przekłamaną historią – bo sprawcą Twoich zadłużeń jesteś tylko i wyłącznie Ty!
2. Skończ żebrać o kolejne długi, jeśli już sobie nie radzisz z mniejszymi to tym bardziej nie wyjdziesz z większych zadłużeń!

Dopiero po tym, jak na spokojnie przemyślisz moje słowa i dojdziesz do wniosku, że mam rację – będziesz na dobrej drodze do tego, by zacząć powoli zmierzać w kierunku uwolnienia się od długów. Podstawą w tym wszystkim, jest całkowita zmiana myślenia i nastawienia. Mózg ma naprawdę dużą władzę a wypowiadane słowa mają naprawdę dużą moc. Jeżeli będziesz chodzić i każdemu mówić, jak bardzo Cię bolą plecy, to nawet jeśli Cię nie bolały po czasie zaczną Cię boleć, a dodatkowo w którymś momencie okaże się, że ból będzie tak nieznośny, że nie obejdzie się bez proszków przeciwbólowych.

Tak samo jest w przypadku jęczenia o złej sytuacji materialnej. Tak długo jak będziesz chodzić i przy każdej okazji każdemu mówić, że już nie dajesz rady, że masz długi, że nie da się z nich wyjść, że wszystko jest przeciwko Tobie, gwarantuję Ci, że tak długo Twoja sytuacja nie tylko nie ulegnie zmianie na plus, ale zdecydowanie w szybkim tempie zacznie się pogarszać. Uzależnione jest to od tego, że Twój mózg zacznie w to naprawdę wierzyć i wszystkie działania mniej lub bardziej świadome, będą skierowane ku temu, żeby urzeczywistnić taką chorą w kółko powtarzaną negatywną wizję.

Siła przyciągania

Nie zdarzyło Ci się zaobserwować, że np. do tej pory nigdy bądź bardzo rzadko widywałeś jakiś konkretny model samochodu na ulicy, natomiast jak tylko nabyłeś taki samochód, okazuje się że widzisz ten model praktycznie na co drugim skrzyżowaniu? No właśnie, ale uwierz mi one były wcześniej, ludzie nie zaczęli ich kupować zaraz po tym jak Ty stałeś się właścicielem takiego modelu, tylko do tej pory nie koncentrowałeś się na tej jednej wybranej rzeczy aż tak intensywnie. Twój mózg w zależności od nastawienia i sposobu skoncentrowania się, a konkretniej zawężenia pola zainteresowań, zaczyna wyszukiwać tylko te rzeczy, które odpowiadają wybranym przez Ciebie w danej chwili kryteriom. Jak chodzisz i w kółko każdemu jęczysz że jest źle, to będzie niebawem tylko jeszcze gorzej.

Mając natomiast nastawienie takie, by po prostu wziąć się w garść, pracować i przestać myśleć o długach jako o czymś, co uniemożliwia Ci sprawne funkcjonowanie, a wręcz bagatelizowanie tego i myślenie w sposób „przecież tyle już mam za sobą, jeszcze tylko tyle i po sprawie – szybko zleci”, okaże się, że nie tylko Twoja sytuacja zacznie się poprawiać, chociażby dlatego że zaczniesz pomału odzyskiwać wiarę w siebie i swoje działania, ale dodatkowo dlatego, że wtedy na Twojej drodze zaczynają pojawiać się różni ludzie i różne okazje.

Nigdy nie wiesz, kto stanie na Twojej drodze i co Ci zaproponuje, co może znacząco poprawić Twoją sytuację. Podstawą jednak jest to, by nastawić się pozytywnie, bo w innym przypadku jedynymi osobami, które będą się pojawiać na Twojej drodze będą windykatorzy i komornicy.

Jeżeli zaś chodzi o poszukiwanie kolejnych kredytów na spłatę istniejących zadłużeń, ten temat rozwinę w kolejnym artykule, zapewne nie jeden będzie tej głupocie poświęcony, bo liczę że zgodnie z założeniami tego bloga, uda mi się zmienić sytuację naprawdę dużej ilości osób, więc trzeba to wałkować tak długo, by jak największa ilość ludzi to zrozumiała. Tu jedynie zrobię krótką wzmiankę.

Zacznij w końcu myśleć i liczyć

Będąc żałosnym żebrakiem i kretynem, nie uda Ci się absolutnie wyjść z jakichkolwiek długów. Musisz przede wszystkim zrozumieć, że wszystko co teraz Cię spotyka w życiu, jest wyłącznie wynikiem Twoich wcześniejszych głupich decyzji. Jeżeli nie radzisz sobie obecnie ze spłatą 80.000zł to uważasz, że poradzisz sobie niebawem ze spłatą 100.000zł? Oczywiście w pierwszej chwili wydaje się to całkiem niezłym pomysłem, skoro masz 80k na minusie, uda Ci się dobrać 100k (też na minus!), to… spłacisz te 80k i jeszcze 20k Ci zostanie na pewno na jakiś „świetny” biznes, który nie wypali tak jak Ci się wydaje, ale to detal.

Pomyśl nad tym w dość banalny sposób, nikt nie pożycza swoich pieniędzy za darmo, żeby Tobie było lepiej, bo nikogo nie interesuje czy Ci się powiedzie czy nie, czy masz złą sytuację czy dobrą. Każdy kto pożycza pieniądze, robi to tylko i wyłącznie w jednym celu – żeby wyrwać Ci te pieniądze, które jeszcze posiadasz, bo widzi w tym tylko swój zysk, nic innego. Nikt nie robi takich prezentów, byś sobie swobodnie mógł spłacić aktualny dług a nowy dług byś spłacał wtedy, kiedy będziesz mieć na to środki czy ochotę spłaty.

Jak tylko weźmiesz kolejny kredyt na spłatę bieżących długów, wpadniesz w jeszcze większe bagno, niż to w którym już jesteś. To, że odsunie Ci się trochę w czasie konieczność spłaty i być może nieznacznie obniży Ci się rata, uważasz że będzie lepszym rozwiązaniem? Zastanów się może nad tym w nieco inny sposób, np. gdybyś pod pożyczkę zastawił swoją rękę. Czy lepszym rozwiązaniem byłoby stracić 2 palce od razu, żeby dług się zredukował do zera, czy przyjąć od kogoś „pomoc”, która zapobiegnie ucięciu 2 palców, ale w dłuższej perspektywie po czasie ciachnie Ci całą rękę? Ja osobiście wolałbym stracić 2 palce dzisiaj, niż całą rękę za 5 lat. Ale wybór pozostawiam Tobie.

Możesz sobie założyć kolejną i ciaśniejszą pętlę na szyję, tylko czy na pewno jest tego sens?

Ważnym elementem by przestać być żebrakiem, jest to byś w końcu wziął odpowiedzialność za swoje wcześniejsze, obecne jak i przyszłe działania, stał się dorosłym człowiekiem i przestał liczyć na jakąkolwiek pomoc. Pomóc możesz sobie tylko i wyłącznie Ty sam. Tak samo jak Ty sam wziąłeś kredyt, tak samo Ty sam musisz z niego się wydostać. Ważne, żeby zdać sobie z tego sprawę jak najszybciej, bo im później się zorientujesz w sytuacji, tym trudniej będzie Ci się wydostać.

Każdy majątek czy to duży czy mały bierze się tylko z pracy i oszczędzania, nikt nie dorobił się na tym, że się zadłużył po uszy a z każdym kolejnym etapem życia zadłużał się jeszcze bardziej. To jest prosta droga na dno. Którą drogą pójdziesz – wybierzesz sam. W końcu uważasz się za osobę odpowiedzialną i mającą świadomość tego co robi.

Jedynym mankamentem tej Twojej dorosłości jest to, że zgodnie z moją metodą i moimi radami prezentowanymi na blogu, ja swoje długi redukuję i niebawem nie będę posiadać już żadnych zadłużeń. Ty postępując do tej pory zgodnie ze swoimi przemyśleniami, nie dość że już jesteś zadłużony to chcesz się zadłużyć jeszcze bardziej. Za powiedzmy 5 lat jak sądzisz, jak będzie wyglądać Twoja sytuacja materialna, a jak będzie wyglądać moja?

Wnioski z głupoty

Mogę Ci podpowiedzieć, jak tylko wyżebrzesz gdzieś jeszcze jeden jakikolwiek kredyt bez BIK (to już ten etap, prawda?) czy prywatną pożyczkę czy cokolwiek innego, co ma pokryć bieżące Twoje zadłużenia, nie zmienisz swojego nastawienia i sposobu myślenia a dodatkowo nie będziesz się stosować do rad zawartych na blogu, jeśli dzisiaj masz 80.000 długu, za 5 lat będziesz mieć w granicach 140.000zł a może już nawet uda Ci się mieć 200.000zł na minusie i będziesz poszukiwać kolejnych zadłużeń, natomiast ja w tym samym czasie będę mieć już czyste konto jeśli chodzi o długi i może nadal niewielkie ale na pewno odrobinę większe niż obecnie oszczędności.

Moja sytuacja już jest dość stabilna – wychodzenie z długów z równoczesnym robieniem drobnych oszczędności, za 5 lat będzie tak stabilna, że będzie nie do ruszenia, bo wyciągam wnioski z tego co już zrobiłem i nie wykonuję tych samych głupich ruchów, które mnie w złą sytuację wpędziły. Ty wolisz brnąć dalej w gówno, bo jesteś przekonany, że to jedyna słuszna droga i nie dopuszczasz jeszcze do siebie żadnych rozsądnych rozwiązań. Kto na tym lepiej wyjdzie?

Pomyśl sam.

Zmień postawę – przestań jęczeć i żebrać!
Oceń wpis

Wyszukano w Google przez frazy:

  • Prywatny inwestor spłaty długów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *