Posted by Marcin | Długi

Zakładam, że zgodnie z poprzednim wpisem masz już wyliczone i zapisane dokładnie wszystkie kwoty, które musisz oddać. Po podsumowaniu całości, niezależnie ile Ci tego wyszło: 50.000 zł, 100.000 zł czy może 2.000.000 zł musisz do tego doliczyć jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze dolicz do tej kwoty 20% rezerwy, na jakieś nieprzewidziane sytuacje, bądź źle obliczone odsetki.

To co naprawdę ważne w tym kroku, by te 20% obliczyć od sumy całości, którą udało Ci się policzyć a nie od konkretnego pojedynczego zadłużenia. W dalszych etapach zrozumiesz w jakim celu. Drugą zaś kwotą niech będzie kwota Twojego celu. Przede wszystkim musisz zrozumieć, że spłata długów to nie wszystko, jeżeli chcesz się ich pozbyć skutecznie.

Spłata długów to nie wszystko

Tak jak wyżej napisałem „spłata długów to nie wszystko” i rzeczywiście tak jest. Zapamiętaj dobrze to sformułowanie i powtarzaj sobie je za każdym razem, gdy będziesz mieć jakąkolwiek chwilę zwątpienia. Do tej pory Twoje myślenie ograniczało się zapewne do stwierdzenia „byle udało mi się to wszystko spłacić, a dalej już sobie poradzę”. Otóż uwierz mi, że tak nie jest.

Zapewne zastanawiasz się dlaczego? Ano dlatego, że Twoją aktualną sytuację można porównać do tonięcia w lodowatej wodzie, a wyjście z długów do tego, że przestaniesz tonąć i nauczysz się jedynie utrzymywać na powierzchni wody. Z tego miejsca nadal jest łatwo się „zachłysnąć” i zacząć ponownie tonąć. Natomiast żeby faktycznie móc żyć swobodnie i pełnią życia, na pewno wygodniej będzie robić to na stałym i suchym lądzie prawda?

Ustal cel i rezerwę

Aby wyjść na stały, suchy i pewny ląd potrzebujesz właśnie dwóch wyżej opisanych rzeczy: 20% rezerwy liczonej od całości zadłużenia i celu. Co może być Twoim celem? Ciężko powiedzieć, gdyż wszystko jest zależne od Twoich faktycznych potrzeb, upodobań, skali długów itp. Dla jednej osoby będzie to drogi zegarek, dla innej dom z basenem. Ważne byś wziął pod uwagę coś, co w chwili obecnej jest rzeczywiści poza Twoim zasięgiem, czego byś bardzo chciał a w co wierzysz, że niebawem dzięki poradom z tego bloga i Twoim systematycznym działaniom będzie.

Ja na przykład ustaliłem sobie cel dość specyficzny, mianowicie odkąd pokazały się te modele samochodów na rynku, bardzo mi się podobały. Mimo, że kilka lat temu całkiem nieźle zarabiałem i było mnie na niego bez problemu stać, nigdy go nie zakupiłem, a to dlatego że niepraktyczny (2 drzwiowy), a to że dużo będzie palić (silnik 5.0L V8). Konkretnie chodzi mi o samochód marki Mercedes, model w215 CL500. Po co mi taki cel? Tylko i wyłącznie dla spełnienia własnej satysfakcji i po to, żeby sobie udowodnić, że absolutnie nic nie jest w stanie mnie zatrzymać, w uzyskaniu tego czego chcę. To jest taka moja fanaberia, którą sobie spełnię ot tak, bo po prostu chcę.

Cel posiadania celu

Po co właściwie taki cel mnie lub Tobie? Po to, że żyjąc samą spłatą długów, tak jak żyłeś do tej pory – nie będziesz mieć motywacji lub już jej nie masz. Bardzo łatwo jest się poddać jeśli żyje się samą spłatą długów, a to dlatego, że ciągle coś robisz w kierunku spłaty długów i nadal nic się nie zmienia w Twoim życiu. Brak widocznych efektów (mimo, że jakieś jednak są, bo spłacasz zadłużenia!), jest demotywujący i wtedy dochodzi do sytuacji, w której przestajesz się starać. Jak tylko przestaniesz się starać i na chwilę odpuścisz, Twoja sytuacja natychmiast ulega pogorszeniu.

Nie chodzi mi tylko o samą materialną stronę pogorszenia sytuacji, gdyż to jest dość oczywiste, natomiast do tego dochodzą często depresje, poczucie braku wyjścia z sytuacji itd. Mając zaś policzoną rezerwę i cel, zaczynasz oszukiwać swój mózg, a tym samym blokujesz mu negatywne działania. Jak to działa? Dość prosto wbrew pozorom. Po prostu zamieniasz pojęcia. Obecnie nie będziesz spłacać długów, a jedynie „oszczędzać” na wyznaczony cel. Sposób oszczędzania polega niestety w tym wypadku na tym, by dokonywać regularnych wpłat do różnych instytucji i osób. Ale cóż… za własną głupotę trzeba płacić – zwykle najwięcej.

Patrząc na mój cel, nie są to obecnie nowe samochody, bo zwykle są już w wieku 10-13 lat. Kosztują w zasadzie też niewiele, bo raptem cena „w promocji” dla mnie wynosi około… 80-90 tysięcy w zależności od wersji. Zastanawia Cię skąd takie wyliczenie, skoro na portalach motoryzacyjnych można spokojnie je kupić w przedziale 30-40 tysięcy? No i tu dochodzimy do sedna sprawy.

Jak to teraz wszystko policzyć?

Załóżmy, że po podliczeniu w poprzednim wpisie stan Twojego zadłużenia wyniósł łącznie 70.000zł. Do tego 20% rezerwy, a Twój cel niech przykładowo kosztuje 50.000zł. Twoją finalną kwotą do spłaty, a właściwie do „oszczędzenia” na cel, będzie: 70.000 + 20% + 50.000 = 134.000 zł.

Wydaje się dużo, przynajmniej w pierwszej chwili, jednak pomyśl o tym, że po pierwszej części kwoty (70.000) już będzie łatwiej. Jest to dość prosty mechanizm, bo w głowie będziesz mieć kwotę do spłaty prawie 2x wyższą, od kwoty rzeczywistego zadłużenia, a co ważne Twoje myśli będą się koncentrować na tym, że jesteś z każdą wpłatą odrobinę bliżej wyznaczonego celu. Minięcie spłatami połowy wyznaczonej kwoty (czyli spłata 100% faktycznego zadłużenia), w takiej sytuacji mignie Ci nim się zorientujesz.

Trzymaj się wytycznych

Oczywiście, nie dam Ci gwarancji, że uda Ci się to w miesiąc, czy w rok. Być może zajmie Ci to 10 lat. Ale najważniejsze jest to, że mając jasno określony i sprecyzowany cel jesteś w stanie tego jak najbardziej dokonać. Bez określonego celu, zatrzymasz się po kilkunastu spłatach i wpadniesz w ponowne długi. Nie pytaj dlaczego, tak to po prostu działa.

Na koniec pamiętaj o tym, co napisałem wyżej „SPŁATA DŁUGÓW TO NIE WSZYSTKO”, dokładniej to objaśnię jeszcze w kolejnych wpisach, więc dodaj bloga do ulubionych i wracaj na niego regularnie.

Znajdź i ustal cel – spłata długów to nie wszystko!
Oceń wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *