Posted by Marcin | Długi

Aby móc skutecznie walczyć z długami, musisz zacząć od dokładnego poznania swojego wroga. O ile Twoje wcześniejsze błędy już przemyślałeś i wyciągnąłeś wnioski, tak firma windykacyjna jest jednym z Twoich realnych wrogów. W zasadzie jednym z największych, gdyż chce zarobić na Twoim zadłużeniu możliwie jak najwięcej. Nie daj się zwieść absurdalnym reklamom telewizyjnym, które mają na celu ocieplenie ich wizerunku.

O co chodzi z windykacją?

Windykator ma taką pracę, że za wszelką cenę ma ściągnąć konkretny dług. To w jaki sposób przedstawiają się firmy odzyskujące długi w reklamach telewizyjnych, a to w jaki sposób działają w kontakcie z Tobą to dwie bardzo różne od siebie sprawy. W telewizji widzisz kilku przygłupów, którzy radują się z tego, że odzywa się do nich windykacja i „ułatwia” im życie, bo mogą z uśmiechem na ustach rozpocząć spłacanie zaległych należności… to samo w sobie jest już dość dziwne, bo skoro są tacy chętni i mają na to luźne środki, czemu ściga ich windykacja, prawda?

Żadna firma windykacyjna nie żyje z tego, że Ty będziesz mieć dobre samopoczucie i w miarę swoich możliwości będziesz regulować zadłużenie, a co za tym idzie, że będziesz w pełni samodzielnie kontrolować swoje finanse. Takie firmy żyją z odzyskiwania długów i tego, żeby skłonić Cię do podpisania umowy na takich warunkach, jakie dla nich są dogodne. Reasumując to oni wtedy przejmują kontrolę nad Twoimi finansami. Tak długo, jak Cię nie zweryfikują ani nie podpiszesz z nimi żadnej umowy, tak długo Twoje środki są pod Twoją kontrolą i to Ty decydujesz ile, kiedy i komu spłacisz.

Pamiętaj, że żadna firma windykacyjna to nie jest Twój przyjaciel, na jakiego windykacje starają się kreować, który ułatwi Ci spłatę, bo za to „ułatwienie” doliczą sobie swoje odsetki, które jak się już pewnie domyślasz, pokryje nie kto inny jak tylko i wyłącznie Ty. Jeśli już masz problem finansowy ze spłatą jakiegoś bieżącego zobowiązania, spłacaj po tyle ile możesz, ale uwierz mi, że dołożenie sobie kolejnej porcji odsetek u firmy windykacyjnej, nie ułatwi Ci wyjścia z długów.

Reklamy mają na celu przede wszystkim to, by skłonić Ciebie do kontaktu z nimi. Dlaczego? Ano dlatego, że jeżeli wierzyciel znałby wszystkie dane wraz z Twoim stanem majątkowym, nie potrzebowałby zewnętrznej firmy, tylko poszedłby z długiem do sądu i dostał satysfakcjonujący go wyrok, z którym mógłby pójść do komornika – a ten w drodze egzekucji zająłby to, co trzeba by dług został uregulowany. W momencie, gdy nie bardzo wiadomo ani co posiadasz, ani jakie masz dochody, ani nawet nie ma pewności co do tego, czy przebywasz pod danym adresem – wtedy przydaje się firma windykacyjna.

Przykładowo firma Kruk jak każda inna windykacja, ma takie uprawnienia jakie ma, czyli niewielkie a wręcz prawie żadne. Ich głównym zadaniem jest to, by doprowadzić do uznania długu (dowolnymi metodami), ustalić adres, jak się uda to majątek i wysokość dochodów, a na koniec zmusić Cię do podpisania ugody wraz z natychmiastowym rozpoczęciem spłat. Jest to zdecydowanie szybsze aniżeli sprawa sądowa, w momencie gdy powyższych danych ustalonych i potwierdzonych nie ma.

Dlatego też listy do dłużników wysyłane są masowo, licząc że na jakiś odsetek będzie odpowiedź. Odpowiedź oczywiście motywowana jest głupimi reklamami, gdzie wspaniali „ludzcy ludzie” tylko czekają by Ci pomóc… Telefony do Ciebie wykonywane są o różnych porach dnia z naciskiem na to, by ustalić faktyczne dane personalne – u nich fachowo się to nazywa: weryfikacja osobowa, żeby mieć pewność że Ty to Ty. W rzeczywistości nie mają pewności ani co do tego, czy pod danym adresem przebywasz – stąd wysyłają do Ciebie listy zwykłe a nie polecone, ani również co do faktycznego stanu majątku, Twoich dochodów, aktualnego numeru telefonu i masy innych rzeczy.

Jak to ma działać w praktyce?

Obojętnie czy będzie to Kruk czy jakakolwiek inna firma windykacyjna, procedura jest stosunkowo podobna. Kruk wysyła list zwykły, licząc że przebywasz pod tym adresem, który oni posiadają w swojej bazie. W liście dorzucają kilka bełkotliwych zdań odnośnie możliwości ugody, a możliwość ta jest podparta „zachętą”, że jeśli do niej nie dojdzie to sprawa trafi do sądu itp. Oczywiście jest to bzdura, bo gdyby dało się z Ciebie ściągnąć na tą chwilę cokolwiek sądownie, to wierzyciel nie bawiłby się w to, by zatrudniać windykację, tylko poszedł z tą sprawą do sądu. Inne firmy, które na przykład nie posiadają Twojego adresu ale posiadają telefon, będą do Ciebie wydzwaniać celem ustalenia jak największej ilości szczegółów.

Nie ma znaczenia, czy jest to Kruk czy jakakolwiek inna firma windykacyjna, oni wiedzą na Twój temat tyle, ile sam im powiesz. Stąd ciągły nacisk na kontakt telefoniczny i potwierdzanie danych, wypytywanie na różne tematy etc. Jeżeli nie są w stanie od Ciebie wyciągnąć żadnych konkretnych danych, to w zasadzie niewiele mogą. Pozostaje kwestia ile do tej pory, Ty sam już o sobie powiedziałeś, o swojej sytuacji osobistej, materialnej itp. Im mniej mówisz, tym lepiej dla Ciebie.

Jakie metody stosują?

Nie będę opisywać całej procedury jak działają firmy windykacyjne, ale mogę Ci napisać, że gama metod jest bardzo różnorodna, wraz z wystawianiem fikcyjnych faktur na potrzeby chwili włącznie. Osobiście miałem taki przypadek, że jedna z firm windykacyjnych niewiele wiedząc o mnie, mojej sytuacji itd, próbowała zmusić mnie do przyznania się do jakiegoś długu. Na moją prośbę, aby przedstawiono mi w takim razie, konkretny dowód co to za wierzyciel, na jakiej podstawie się czegokolwiek ode mnie domaga i za jaką usługę, najpierw otrzymałem informację, że ich klient nie wyraził zgody na to, bym miał wgląd w takie informacje. W związku z czym, nachalny Pan, który co chwilę do mnie wydzwaniał dostał ode mnie informację, żeby spierdalał razem ze swoim klientem, gdyż nie zamierzam ani płacić ani tym bardziej uznawać długu, którego nie są mi w stanie w żaden sposób udokumentować, a jeżeli będzie nadal dzwonić i zawracać mi głowę, to zgłoszę po prostu sprawę na policję o nękanie.

Jako, że Pan był dość mało bystry i po mojej ripoście nieco zdrętwiał, rozłączył się i… za kilka minut zadzwoniła do mnie jakaś mało sympatyczna kobieta (zupełnie odmienna od tej miłej z reklam), pewnie jakaś koordynatorka przysłuchująca się naszym rozmowom, która jest odrobinę wyżej w hierarchii firmy niż ten głąb co dzwonił wcześniej. Zadzwoniła do mnie z mordą, wręcz rozkazując mi uznać ten dług (puściły jej nerwy – zero profesjonalizmu), więc jej również przekazałem, że krzyczeć to sobie może na swoje dzieci – jeśli je posiada, a nie na mnie, oraz pozdrowiłem ją równie serdecznymi słowami co Pana dzwoniącego wcześniej.

Po tym minął niezbyt długi (około 3 dni) czas i… dostałem jakąś sfabrykowaną fakturę na maila, z której dowiedziałem się, iż jakaś firma się ode mnie domaga zapłaty – za usługę, której nigdy u nich nie zamawiałem, bo nigdy z nimi nie współpracowałem w żadnym zakresie. Tak się składa, że dług owszem był, ale ani nie w tej firmie, ani w ogóle nie w jakiejkolwiek firmie. Dług był prywatny, a osoba której byłem winny pieniądze jedynie w tej firmie pracowała. W związku z tym, że nie lubię płacić nikomu za darmo, skontaktowałem się bezpośrednio z osobą, której byłem winny pieniądze i ustaliłem comiesięczne spłaty. Regularnie miesiąc w miesiąc pieniądze wysyłałem i po pięciu miesiącach miałem temat prywatnej pożyczki na 3.000 zł zamknięty. Bez dodatkowych opłat i odsetek. Oczywiście był to mój błąd, że znajomemu nie zapłaciłem wcześniej, no ale tak się pewne rzeczy poukładały w moim życiu w tamtym okresie, że wcześniej nie miałem z czego. Bywa.

Jedyny minus to strata dobrych relacji z naprawdę dobrym kumplem, ale jak już pisałem wcześniej, by wyjść z długów nie wolno kierować się żadnymi emocjami, więc całą sytuację zaliczam na pełen wielki plus, gdyż tego konkretnego zadłużenia się pozbyłem. Było ono dla mnie o tyle istotne, że wiedziałem iż zawiodłem kogoś, kto faktycznie w trudnej sytuacji mi pomógł. Relacji odbudować się nie da do takiego stopnia zażyłości, jaki był przed całą sprawą, jednak dług, który ciągle łaził mi po głowie i nie dawał spokoju, w końcu został również odhaczony jako uregulowany.

Jednak wracając do wyżej opisywanej sytuacji, głupkowaty Pan z firmy windykacyjnej, co jakiś czas do mnie dzwonił, próbując wyciągnąć ode mnie informacje, jak wygląda sprawa spłaty długu itd – o dziwo już nie domagał się, spłaty na podstawie fikcyjnej faktury, którą sam wystawił – a jedynie grzecznie prosił o udzielenie informacji. W związku z czym, równie grzecznie informowałem go, żeby dowiadywał się od swojego klienta (czyli firmy, której nie byłem nic winien), gdyż dla mnie on nie jest ani stroną ani partnerem do tego typu rozmów i nie udzielę mu absolutnie żadnej informacji.

Oczywiście Pan nie mógł przecierpieć, że dług znika a oni nie mają z tego ani złotówki, ani też żadnych informacji (kolega też najwidoczniej postanowił ich nie informować o detalach). I o to w tym głównie chodziło. Dodatkowo gdybym chciał, to na podstawie tej faktury mógłbym udupić zarówno firmę, która się ode mnie czegoś domagała – list do Urzędu Skarbowego, byłby w tej sytuacji chyba dość zabawny? Skoro „istnieje” taka faktura, datowana w dodatku na kilka lat wstecz, to na pewno od niej również podatek odprowadzili… a może jednak nie? Jak również udupić mógłbym samą firmę windykacyjną, albo przynajmniej narobić im trochę problemów – drugie pisemko można byłoby wysłać do UOKiK, oni lubią takie sprawy i różne niecne praktyki.

Tylko po co? Chyba w życiu chodzi o to, żeby mieć święty spokój, spłacić długi i sobie na luzie żyć, a nie zajmować się przepychankami… ale jak ktoś lubi, czemu nie.

Zastanawiasz się zapewne, skąd się wzięła cała sytuacja. Otóż dług prywatny jest im ciężej windykować, bo właściwie nie mają jak tego zrobić, natomiast jeżeli jest to na podstawie faktury i procedura odbywa się pomiędzy firmami, upraszcza to nieco sprawę. Tak się złożyło, że ja od firmy w której pracował mój znajomy, nigdy nic nie zamawiałem, więc nie mogłem fizycznie mieć żadnego zadłużenia ani nie mogła istnieć taka faktura wystawiona na moje dane. Facet z windykacji najwidoczniej o tym nie wiedział, bo za wszelką cenę starał się sprowokować moje przyznanie się do tego długu. Za każdym razem jak dostawał informację, że NIE JESTEM NIC WINNY TEJ FIRMIE, to ewidentnie podnosiło mu się ciśnienie… rozłączał się poirytowany i dzwonił do mnie po jakimś czasie ponownie, próbując uzyskać to samo.

Jak postępować gdy kontaktuje się z Tobą windykacja i co mogą Ci zrobić?

  • Nie panikuj. W takich firmach pracują tylko ludzie, co ważniejsze i to dokładnie zapamiętaj: są to ludzie bez żadnych specjalnych uprawnień. Nie mogą Ci zrobić nic, poza straszeniem Cię bądź udawaniem pomocnych. To co będą próbować na Tobie, to podejść Cię psychologicznie tak, byś sam jak najwięcej im powiedział o sobie.
  • Jeżeli dostałeś list z informacją dotyczącą zadłużenia i już zorientowałeś się kim jest wierzyciel i czego dotyczy Twoje zadłużenie, skontaktuj się bezpośrednio z wierzycielem. Nawet jeżeli wierzyciel nie wyraziłby zgody na jakąkolwiek ugodę z Tobą, nadal masz pełne prawo wpłacać mu pieniądze bezpośrednio w dowolnych kwotach jakimi dysponujesz, tak by regulować swoje zadłużenie względem wierzyciela i… firma windykacyjna nie może Ci nic zrobić, poza tym że obejdą się smakiem i na Tobie nie zarobią.
  • Windykacja nie może Ci zrobić NIC, poza dzwonieniem do Ciebie – jeżeli uznasz, że robią to zbyt często, nie odbieraj telefonu lub po odebraniu poinformuj, że jeszcze jeden telefon od nich i zgłosisz sprawę na policję w związku z tym, że Cię nękają.
  • Nie wpuszczaj do domu, na żadne „rozpoznanie” ani inne brednie, którymi windykator może Cię próbować podejść. Windykator może w Twoim domu pojawić się tylko i wyłącznie za Twoją wyraźną zgodą. Nie ma najmniejszego prawa, by do niego wejść bez Twojej zgody, ani robić jakiegokolwiek rozpoznania majątku – to nie komornik. Jeżeli przyszedł już kolejny raz, zanim otworzysz drzwi by go ponownie nie wpuścić, zadzwoń na policję – to z kolei jest zakłócanie miru domowego.
  • Spłacaj swoim wierzycielom zadłużenie bezpośrednio. Unikniesz dodatkowych kosztów a windykacja jaka by najlepsza w swoim fachu nie była, może co najwyżej przekalkulować sobie ile im przeszło gotówki pod nosem.

Czego windykacja nie może, a co może faktycznie?

Nie może:

  • Wydzwaniać do Ciebie jak na sranie i wysyłać Ci co i raz maili – podchodzi pod nękanie.
  • Wejść do Ciebie do domu w jakimkolwiek celu bez Twojej zgody – podchodzi pod zakłócanie miru domowego.
  • Zająć Ci konta bankowego – nie mają uprawnień.
  • Wypytywać sąsiadów czy współpracowników odnośnie Twojej sytuacji materialnej – nie mogą wyjawiać żadnych informacji o Twoich finansach osobom trzecim.
  • Jeżeli masz dług w banku, nie mogą skierować sprawy do sądu i do komornika – tylko bank ma prawo wystawić Bankowy Tytuł Egzekucyjny.
  • Domagać się wyjawienia Twojego majątku.
  • Domagać się wyjawienia Twoich dochodów lub zaświadczeń o dochodach.
  • Zastraszać w jakikolwiek sposób – to częsta praktyka, więc pamiętaj o tym, że nie mogą tego robić i nie daj się na to złapać.
  • Wprowadzać w błąd – np. jak w moim przypadku na podstawie fikcyjnej faktury, którą sami wystawili, by okazać mi „dokument”.
  • Zabronić Ci spłaty długu bezpośrednio wierzycielowi – też często spotykane, bo w takiej sytuacji oni nic na tym nie zarobią.
  • Mówić Ci ile ma wynosić Twoja miesięczna rata – to Ty o tym decydujesz i to Ty im masz narzucić wysokość kwoty, jeśli chcesz spłacać przez firmę windykacyjną.
  • Nakładać na Ciebie odsetek innych niż ustawowe.
  • Nakładać na Ciebie jakichkolwiek kar finansowych.
  • Wymagać od Ciebie stawienia się w jakimkolwiek miejscu osobiście.
  • Wymagać od Ciebie spotkania się osobiście z ich „przedstawicielem terenowym”.

Może:

  • Wysyłać do Ciebie list licząc, że odpowiesz i sam się zgłosisz.
  • Zadzwonić do Ciebie raz na jakiś czas i próbować doprowadzić Cię do uznania długu i wyrażenia chęci spłaty – nagrywają rozmowy.
  • Jeżeli jest pełnomocnikiem wierzyciela, to skierować sprawę do sądu – tryb taki sam jak w przypadku każdego innego wierzyciela: sąd musi uwzględnić roszczenia, wystawić tytuł egzekucyjny. Bez tego mogą nadal tyle samo co w punktach wyżej.
  • Próbować nie informować Cię o tym, że dług się przedawnił – na tym często bazują, stąd próby telefoniczne byś uznał dług – to jak również Twoja odpowiedź np. listowna z prośbą o rozłożenie na raty, przerywa bieg przedawnienia.

Podsumowanie:

Jak widzisz lista tego, co może a czego nie może windykacja jest naprawdę nieporównywalna. Nie obawiaj się zupełnie niczego, jeżeli się do Ciebie jakakolwiek firma windykacyjna zgłosi. Uważaj na to co mówisz, bo rozmowy są nagrywane a oni głównie bazują na tym, by rozmowę prowadzić w taki sposób, abyś się przyznał do długu. Tak długo jak się nie przyznasz telefonicznie, mailowo bądź listownie, to jesteś bezpieczny i to Ty decydujesz jak i po ile spłacać swoje zadłużenie.

Wierzyciel, który zobaczy że zacząłeś dokonywać spłat, nieważne w jakiej wysokości – raczej wątpliwe by skierował sprawę do sądu. Jeśli firma windykacyjna nie zdołała ustalić w żaden sposób Twojego majątku (nic im nie powiedziałeś), wierzyciel nie ma kompletnie żadnej pewności, że po uzyskaniu tytułu egzekucyjnego, komornik miałby co w ogóle Ci zająć, by zaspokoić roszczenia. W takim przypadku zwykle wierzyciel po prostu godzi się z tym, że nie odzyska pieniędzy w takim tempie w jakim by chciał, ale i tak cieszy się z tego, że zaczął je odzyskiwać w ogóle.

Co naprawdę może firma windykacyjna?
5 (100%) 1 głosów

Wyszukano w Google przez frazy:

  • co może firma windykacyjna
  • jak szyblo splacic dlugi

5 thoughts on “Co naprawdę może firma windykacyjna?

  1. Waldi napisał(a):

    Nie tlumacz sie chlopie nikomu, ten kto ma skorzystac z Twojej pomocy na pewno skorzysta… reszta czyli pracownicy w/w firm i inni nawiedzeni moga s……… na drzewo.

    Mialem podobna sytuacje z tym, ze sprawe zalatwil moj prawnik. Co prawda ciagnelo sie to ok roku, ale satysfakcje mialem cholerna. (i nie tylko satysfakcje)… pewien dom dziecka w Polsce rowniez byl bardzo zadowolony 🙂

    Takze ludzie nie poddawac sie, firmy windykacyjne maja takie prawo jak ochrona w markecie (czyt. zadne) i probuja wymusic na nas okreslone zachowania.

  2. Marii napisał(a):

    Nie spłacanie swoich zobowiązań to kradzież. Zapamiętajcie te długi to nie wymysł firm lub komorników to faktyczne zadłużenie Polaków którzy nagminnie nie płacą swoich zobowiązań

    1. Marcin napisał(a):

      Nigdzie w żadnym miejscu bloga, nie nawołuję do unikania spłat. Proszę uważnie czytać moje artykuły. Co istotne, w każdym z artykułów podkreślam, że należy swoje zobowiązania spłacać. Jednak jest spora różnica pomiędzy świadomym spłacaniem w taki sposób, aby wychodzić stopniowo z długów i jednocześnie mieć na życie, a dawaniem się oskubać dowolnej windykacji, będąc nieświadomym tego co im faktycznie można a czego nie.

    2. Marek napisał(a):

      Dwa razy dostawałem korespondencję od dwóch różnych firm windykacyjnych w dwóch różnych i nie powiązanych sprawach. Obie „nabyły” nieistniejące długi. Pierwszy od Canal+ a drugi od firmy ubezpieczeniowej Compensa. W obu przypadkach po mojej stronie wszystko było popłacone i zostało to przeze mnie udokumentowane odpowiednimi dokumentami. W obu przypadkach nieuczciwymi były osoby pośredniczące /w C+ ajent w punkcie odbierający ode mnie sprzęt, a w ubezpieczeniu agent od ubezpieczenia, który ponoć pomylił się przekazując gotówkę ubezpieczycielowi/. Co ciekawe to to, że C+ uruchomiło sprawe po 6 latach!!! a Compensa po prawie 3. Niemniej nie poinformowały mnie obie, że coś jest nie tak tylko od razu „sprzedały” nieistniejący dług. Wszystko wyjaśniłem i nic nie płaciłem, niemniej w swojej naiwności dzwoniłem z mojego telefonu i od tego dnia miałem po kilka telkefonów od firm windykacyjnych gdzie i po prośbie i po groźbie próbowano mnie przekonac do jak najszybszej wpłaty. Niestey korespondencja do C+ i Compensy szła drogą pocztową i przez kilka dni miałem wiele nieprzyjemnych telefonów. Jak widać można mieć do czynienia z firmami windykacyjnymi bez posiadania długów. Dlatego ostrzegam innych, żeby nie dzwonić z własnego numeru. Mój wpis jest dla tych, którzy zostali wrobieni w nieistniejący dług. Nigdzie nie namawiam do nie spłacania długów.

  3. Marek napisał(a):

    Po otrzymaniu listu od firmy windykacyjnej i po pierwszym większym lub mniejszym szoku większość osób próbuje wyjaśnić od ręki sprawę telefonicznie. I tu uwaga: lepiej zakupić starter za nie więcej niż 5,- zł i z nowego numeru się kontaktować. Wystarczy za 5,- zł bo więcej do nich raczej nie będziemy dzwonić, bo to nic nie daje. W zamian za to, oni na numer który im się wyświetli będą dzwonić i SMS-ować nieustannie. Dlatego nie należy dzwonić ze swojego stałego numeru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *